Na pierwszy ogień poszła bransoleta. Zupełnie nie miałem pomysłu jak podoginać ogniwa. Ani tego w imadło, ani złapać obcęgami.
Wykoncypowałem sobie takie coś, które prztworzy siłę przyłożoną z góry na równomierny ścisk. Potrzebny był dremel, pilnik i jakiś wkręt do drewna co się walał po szufladzie z przydasiami.


Ku mojenu zdziwieniu sztuczka się udała.
Pacjent przed:

Pacjent po:


Pozdrawiam
Eryk